pl.skulpture-srbija.com
Informacja

Mapa pisania

Mapa pisania



We are searching data for your request:

Forums and discussions:
Manuals and reference books:
Data from registers:
Wait the end of the search in all databases.
Upon completion, a link will appear to access the found materials.


KOŃCZĘ CZYTANIE na konferencji pisarzy południowo-zachodnich. Mówiłem o paraliżującym bólu spowodowanym upadkiem podczas wędrówek i widzeniu, jak chmura pyłu z pustyni Gobi zmienia kolor słońca na srebrno-księżycowy nad Czarną Skałą, oraz o tym, jak wulkaniczne odrosty widziane na tle zachodu słońca mogą stać się figurami z jawajskiej gry cieni. Kobieta na widowni stoi. „Czy mógłbyś nam powiedzieć”, mówi, „Twój proces pisania?”

Brzydzę się słowem „proces” prawie tak samo jak słowo „problemy”, ale jej oczy mają wyraz „Muszę poznać sekret”, więc złagodzę głos i mówię: „Który?”

Oto jeden ze sposobów, w jaki to działa, gdy działa:

Na skrzyżowaniu polnej drogi i myjni w pobliżu Horse Tanks w Kofa pewien mężczyzna powiedział mi i mojemu przyjacielowi, że właśnie przeszedł 10-kilometrową pętlę w poszukiwaniu kwiatu ducha i znalazł dwa. Mój przyjaciel zapytał go, czy jest botanikiem.

- Nie wyszkolony botanik - powiedział facet. „Powiedziałbym, że jestem parabotanistą, ale jestem tylko jeden”.

Jego żart miał dla mnie sens. Spędziłem dni ścigając w myślach ducha, ducha, o którym zacząłem podejrzewać, że jest, jak mawiają buddyści, brama, brama, paragat - odszedł, odszedł, poszedł na drugi brzeg.

Rozmawialiśmy we trzech w sercu czysto cielesnym. Wszystko kwitło, kula ziemska, pomarańczowa latarnia o zachodzie słońca; kwiaty opuncji magenta, aż pięć na wiosle kaktusa; lawenda pustynna, pachnąca szałwią i lawendą; szkarłatne kwiaty, których nazw nie znałem, i malutkie białe, nie większe niż cekin, wyrastające samotnie ze skały.

Niecałe 30 minut od naszego spotkania z człowiekiem, który znalazł Kwiaty Ducha, nie mogłem zobaczyć ślazu kulistego, opuncji figowej ani ostatniego blasku zachodzącego słońca. Byłem głęboko w swoim umyśle, pogrążony w rozmowie z przejętym duchem. Postawiłem stopę na małym głazie. Przetoczył się do tyłu. Zostałem rzucony na ziemię.

Przez sześć miesięcy dręczył mnie ból. Stałem się duchem. Powoli, dużo wolniej niż pustynia zakwita po deszczu, ponownie zająłem swoją muszlę. Poczułem nadzieję, przypominając sobie, że gdzieś na 10-kilometrowej pętli polnej drogi w Kofa, dwa kwiaty-duchy mogą pewnego dnia ponownie zakwitnąć i mogę znowu ruszyć przez pustynię, aby je znaleźć.

A teraz, 11 miesięcy później, siedzę na czerwonym piaskowcu. Patrzę na basen w Red Tank Draw w Verde Valley. Otwieram dziennik i piszę:

Słońce to platynowy dysk uwięziony w sieci ciemnych gałęzi na powierzchni wody. Nad nami powiew wiatru. Słońce i woda drżą. Pamiętam, jak spoglądałem w dół na to, co kiedyś było odnogą Glen Canyon, i widziałem pięć stóp pod naszą łodzią splątane gałęzie topionych topoli.

Moje stopy są stabilne na skale i kości skokowej. Wyobrażam sobie, jak radość płynie w moich żyłach.

Tutaj mały wiatr jest stały. Aureola słońca drży. Chmury zmiękczają to, co w górze. To, co jest lustrzanym odbiciem na wodzie, platynowy dysk opleciony na czarno i otoczony aureolą przez parujący błękit, róż i zieleń, może być przejściem prowadzącym do diamentowej soczewki.

Rzucam zaklęcie. Pracuję nad tym, co mnie zawiera. Chmury przemykają. Słońce jest ciepłe na mojej twarzy.

Skały pod wodą są rozmyte przez glony. Od co najmniej wieku krowy mają gówno w górę rzeki. Transformacja nie zawsze jest wspaniała.

Kolejny przyjaciel podchodzi do mnie. Jest stolarzem i rzeźbiarzem. Obserwuje świat pod kątem tego, jak jest złożony, w poszukiwaniu połączeń, w których mogą pęknąć, gdzie mogą się utrzymać. Szedł na zachód wzdłuż strumienia. Mówi mi, że woda znika, a potem wraca. Istnieje szereg basenów. „A to”, mówi, „co to jest?”

Unosi łodygę. Wznosi się przez środek liścia w kształcie strzały. Z wierzchołka łodygi wyrastają drobne wysuszone łuski nasion. Liść jest nakrapiany zielono i winno-czerwony, a łuska nasion - cynobrowa.

„Nie wiem, co to jest” - mówię. „Widziałem to już wcześniej. Dowiem się."

Myślę o moich przyjaciółkach Ilse, dzikusie rzemieślniczce i Phyllis, etnobotaniczce. Myślę o Internecie - o ludzkich i cyfrowych sieciach wiedzy.

„Wokół wysuszonych łodyg rosną nowe rośliny” - mówi mój przyjaciel. „Są zielone i znacznie mniejsze, ale łodyga przechodzi przez środek liścia w ten sam sposób”.

Później wychodzimy z pralni. Moje stopy są stabilne na skale i kości skokowej. Wyobrażam sobie, jak radość płynie w moich żyłach.

Kwiat, który nie jest duchem, ciągnie mnie dalej, po szlakach i prądach, które poruszają się poza piaskiem lub rzekami. Wchodzę do komputera i podążam za kopcami i liniami bąbelków. Znajduję zdjęcie żywego kwiatu z łodygą zamkniętą w liście; Ekstrapoluję z jej żywej zieleni i różu na suchą łodygę, która stoi obok mojej kuchennej statuetki Guadalupe. Witryna zawiera numer telefonu.

Dzwonię. Kiedy wracam z chodzenia, na mojej komórce jest wiadomość. „Roślina na tej stronie to Penstemon pseudospectabalis”. Wydaje mi się, że nazwa to żart, echo czasów, kiedy surferki wypowiadały wszystko całkowicie fantastycznie! Wyszukuję w Google Penstemon pseudospectabalis i znajduję galaktykę zdjęć - sto Penstemon p., Wszystkie ściskane jednym liściem, wszystkie niosą rozpryski kwiatów jak magenta komety.

Mapa mojego świata staje się coraz bardziej kompletna; nigdy się nie skończy. Jest kształtowany przez parabotaników i stolarzy, przez uszkodzenia i czas oraz to, co widzimy, gdy polujemy na połączenia. To mapa niemożliwości, mapa tego, co jest.

To jest mapa Jak pisać.


Obejrzyj wideo: Redaktor książkowy daje wskazówki, jak wydać książkę! Pytania i odpowiedzi